Łączna liczba wyświetleń

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 20


Byłam zmęczona dzisiejszym, cudownym dniem. Postanowiłam się już położyć spać. Poszłam do łazienki, "ogarnęłam się" i wyszłam. Wchodząc do mojego pokoju, zgasiłam światło. Było ciemno, więc nie zauważyłam kartonu leżącego na podłodze i się przewróciłam. Wzięłam do ręki, leżącą obok latarkę. Zaświeciłam ją, popatrzyłam do pudła i ujrzałam zdjęcia. Zdjęcia, które jeszcze wczoraj schowałam, żeby ich nie widzieć. Wzięłam je do ręki, dokładnie się im przyjrzałam. Mój wzrok przykuła fotka:
 Z mych oczu popłynęły łzy.
- Ja...nie mogę...być tylko...jego...przyjaciółką...Ja muszę...być jego...dziewczyną! - mówiłam na głos łkając
- Laura, wszystko dobrze? Usłyszałam, jak coś mówisz, więc postanowiłam tu przyjść. - powiedziała Ness wchodząc do pokoju
- Van?! Wystraszyłaś mnie! - powiedziałam, przecierając łzy
- Przepraszam, nie chciałam Cię wystraszyć. To jak, wszystko dobrze, widzę że płaczesz? - spytała
- Chyba,...nie. Wiesz, zobaczyłam te zdjęcia... - powiedziałam i pokazałam je siostrze
- No, i co? - zapytała Vanessa, oglądając fotki
- I...doszłam do wniosku, że nie potrafię...żyć bez...Ross'a. Ja, go kocham. - wytłumaczyłam
- Laura, jeśli tak uważasz, to okej. Tylko proszę Cię, nie daj się mu znowu zranić. - powiedziała Van
- Dzięki. Mam nadzieję, że mnie nie zrani. Jakby co, to się nie dam. - odpowiedziałam
- Spoko, chodź się przytul. - powiedziała
Przybliżyłam się do Vanessy i stwierdziłam:
- Jesteś, najlepszą siostrą na świecie. Zawsze mogę na Ciebie liczyć.
- Wzruszyłam się...A teraz kładź się spać, dobranoc. - odpowiedziała i mnie puściła
- Dobranoc, Ness. - odpowiedziałam i położyłam się do łóżka
Rano obudziły mnie promienie słońca wdzierające się do mojego pokoju. Otworzyłam oczy i popatrzyłam na zegarek. Była 7:05. Szybko wstałam i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam białą bluzkę z krótkim rękawkiem, różowe rurki i trampki. Podreptałam do łazienki, zrobiłam ''poranne czystości" i wyszłam. Zeszłam na dół by zrobić śniadanie. Vanessa jeszcze spała, więc musiałam sobie poradzić sama. Zrobiłam kanapkę, zjadłam ją i wyszłam do szkoły.
Przy wejściu do liceum, wpadłam na jakiegoś blondyna. Lepiej mu się przyjrzałam, przecież to Ross.
- O, hej Ross. - przywitałam się
- Cześć, Laura. - odpowiedział chłopak
- Ross, muszę Ci coś powiedzieć. - stwierdziłam
- Dobrze, ale ja powiem coś pierwszy. - odpowiedział
- Ja, zgłosiłam się pierwsza! - powiedziałam
- Okej, to mów. Ale potem, ja. - odpowiedział blondasek
- Ok. A więc chciałabym żebyś wiedział, że ja...ja nie mogę być...tylko Twoją...przyjaciółką...ja Cię...kocham. - mówiłam co chwilę przerywając
Ross nic nie powiedział, dlatego spytałam:
- Czemu nic nie mówisz?
- Bo...ja...chciałem powiedzieć dokładnie to samo. - odpowiedział
- O, wow. To co, wracamy do siebie? - zapytałam dość niepewnie
- No, oczywiście. Tęskniłem. - powiedział brązowooki i mnie pocałował
- Ja za Tobą, też. - odpowiedziałam, kiedy się od siebie oderwaliśmy
Weszliśmy do szkoły. Lekcje minęły szybko, znów siedzieliśmy razem.
Wychodząc z budynku liceum, powiedziałam do Ross'a:
- My chyba, rzeczywiście nie potrafimy bez siebie żyć. W niedzielę zerwaliśmy, a dzisiaj w czwartek do siebie wracamy!
- No, raczej. Cały czas o Tobie myślałem. - odpowiedział i zaczął się śmiać
- Myślenie o mnie, Cię śmieszy?! - spytałam niby na poważnie
- Co??? Nie, no coś ty. Co dziś robimy?
- Szybko zmieniasz temat! A co do pytania, to liczyłam na to, że Ty coś wymyślisz. - odpowiedziałam
- Już ja coś wymyślę. - stwierdził blondyn
C.D.N


Hej! <3
Po pierwsze przepraszam, że musieliście tak długo czekać, i że rozdział krótki. Po drugie, jak Wam się podoba? :)
Nie wiem, kiedy kolejny. Ale postaram się napisać go jakoś szybko :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ :D
Piosenka:
~ Do napisania Marta ♥

piątek, 2 sierpnia 2013

Dziękuję! :D


Hej <3
Piszę tą notkę, ponieważ chcę Wam podziękować. Za 10 000 wyświetleń i za to, że pod rozdziałami mam dużo, miłych komentarzy! Za to, że czytacie i odwiedzacie mojego bloga!
To bardzo motywuje do pisania :) Bardzo Wam dziękuję ♥







  





Jeszcze raz dziękuję :*
~ Martha Marano 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 19


Chwilę trwaliśmy jeszcze w uścisku. W końcu oddaliłam się od blondyna i popatrzyłam na zegarek w komórce, była 17:05.
- Późno się zrobiło. - powiedziałam
- Tak. Idziesz do domu? - spytał Ross
- No, idę. - odpowiedziałam
- A mogę Cię odprowadzić? - zaproponował chłopak
- Spoko. - odpowiedziałam
Wstaliśmy z ławki i poszliśmy w kierunku mojego domu. Po 10 minutach drogi byliśmy na miejscu. Pożegnałam się z brązowookim i weszłam do środka.
- Hej, Laura. Widzę, że pogodziłaś się z Ross'em. - powiedziała Ness, gdy weszłam do mieszkania
- Tak, pogodziliśmy się. - odpowiedziałam
- To znaczy, że jesteście znów razem?! - zapytała Van
- Co? Nie, nie jesteśmy. Jesteśmy...przyjaciółmi. - tłumaczyłam
- Aha. - Vanessa odetchnęła z ulgą
- Dobra, idę poćwiczyć piosenkę.
- Okej. - odpowiedziała moja siostra
Poszłam na górę do mojego pokoju. Zaczęłam śpiewać utwór, który jutro będę musiała zaśpiewać przed całą szkołą.
To całe śpiewanie zajęło mi aż 2 godziny! Kiedy skończyłam, postanowiłam się już kłaść spać. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Gdy się już "ogarnęłam" położyłam się na moim łóżku i szybko zasnęłam.
Rano obudziłam się dość wcześnie, bo była dopiero 6. Po mimo wczesnej pory, nie chciałam już spać. Wstałam i podeszłam do szafy. Dzisiaj postanowiłam ubrać się w moją ulubioną sukienkę. Wzięłam ją i podreptałam do "pokoju czystości". "Ogarnęłam się" i zeszłam na dół, gdzie Vanessa robiła jajecznicę.
- Cześć, co tak wcześnie? - spytałam widząc ją w kuchni
- O to samo, mogłabym się Ciebie spytać. - odpowiedziała i się zaśmiała
- A tak serio? - dopytywałam się
- A tak serio, to nie mogłam spać. - wytłumaczyła
- Aha. Van jak myślisz, dam radę zaśpiewać przed całą szkołą?
- No pewnie, że dasz. Będzie dobrze, zobaczysz. - pocieszyła mnie i położyła na stole śniadanie
- Dzięki, jesteś super. - powiedziałam i zaczęłam pałaszować posiłek
Szybko zjadłam, pożegnałam się z Ness i wyszłam do szkoły.
Szłam powolnym tempem i cały czas rozmyślałam nad dzisiejszym występem.  Bardzo się tego bałam. Po 20 minutach drogi, doszłam do liceum. Ross już tam był.
- I co, stresujesz się? - zapytał od razu, gdy mnie zobaczył
- I to jeszcze jak. - odpowiedziałam
- Laura, będzie dobrze zaufaj mi. Wyjdziesz na scenę i będziesz błyszczeć. - pocieszał mnie blondyn
- Dzięki, jako którzy występujemy? - spytałam
- Nasz duet jest drugi. - odpowiedział
- Drugi?! - krzyknęłam
- Hej, spokojnie. O zobacz, już się zaczyna. - powiedział Ross i wskazał na gromadzącą  się salę.
Na scenie, stał nauczyciel muzyki. Opowiedział trochę o dzisiejszych duetach i zaczęło się. 
- Teraz nasza kolej. Powodzenia. - szepnął do mnie Ross, gdy piosenka, która była pierwsza dobiegła końca
Przełknęłam ślinę i weszłam na scenę. Zaczęliśmy śpiewać:


Skończyliśmy i dostaliśmy bardzo dużo braw.
 - Szczerze mówiąc, nie było tak źle, jak myślałam. - powiedziałam do Ross'a, kiedy zeszliśmy już ze sceny
- No widzisz, mówiłem że będzie dobrze. - odpowiedział mi blondasek
- Dziękuję. - powiedziałam i przytuliłam brązowookiego
- Nie ma sprawy. - odpowiedział chłopak
Po naszym występie, było jeszcze 6 innych duetów. Wszyscy byli świetni. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy. Występy dobiegły końca. Dzisiaj nie mamy już lekcji, więc wyszliśmy razem ze szkoły.
- Ross, bardzo Ci dziękuję, że mnie wspierałeś. - powiedziałam chłopakowi
- Przecież od tego są przyjaciele. - odpowiedział i zaczął się śmiać
- Co Cię tak śmieszy? - zapytałam
- Sam, nie wiem. - odparł dalej się śmiejąc
- Spoko... - zaśmiałam się
Blondyn odprowadził mnie pod mój dom i sam poszedł do swojego. Weszłam do mieszkania. Od razu pochwaliłam się Vanessie:
- Van, udało mi się. Wystąpiłam i przy okazji pozbyłam się strachu przed sceną!
- Aaa!!! Widzisz, mówiłam że Ci się uda! - ucieszyła się
- Tak, mówiłaś. I bardzo Ci za to dziękuję i za to, że mnie wspierałaś. - powiedziałam
- Aww, Laura nie ma za co. Przecież jesteś moją siostrą. - powiedziała i mnie przytuliła
Puściłam Ness i cała szczęśliwa, pobiegłam na górę, do mojego królestwa.



Siemka <3
Podoba Wam się? Jak dla mnie jest jakiś taki dziwny. Ale to moje zdanie :)
Kolejny nie wiem kiedy, bo w sobotę wyjeżdżam na wczasy. A jutro raczej nie będę miała czasu na pisanie :) 
CZYTASZ = KOMENTUJESZ :D
No i piosenka: 
~ Do napisania Marta ♥


środa, 31 lipca 2013

Rozdział 18


(...)
Całkowicie zapomniałam o Ross'ie do czasu, gdy do drzwi zadzwonił dzwonek.
- Pójdę otworzyć. - powiedziałam i zeszłam na dół
Otworzyłam drzwi, stał w nich...Ross. Poczułam jak przechodzą po mnie ciarki. Po jakimś czasie zapytałam szorstkim głosem:
- Po co tu przyszedłeś?
- Po Rydel, zawołaj ją. - odpowiedział równie nie miło blondyn
Przewróciłam oczami i poszłam po Delly. Zeszłyśmy na dół.
- Po co po mnie przyszedłeś?! - spytała głośnym tonem blondynka
- Bo już późno, a Ty masz być w domu. - odpowiedział
- Ale ja już jestem dorosła! - powiedziała
- No, ale mama mnie o to prosiła. - tłumaczył się brązowooki
- Okej, okej, już idę - odpowiedziała i pożegnała się ze mną i Ness
Już mieli wychodzić, ale Ross sobie o czymś przypomniał. Pociągnął mnie za rękę i zaciągnął do kuchni.
- Laura, ja tak już nie mogę. Nie mogę patrzeć na Ciebie, jak na zwykłą dziewczynę. Ty znaczysz dla mnie więcej. Kocham Cię - powiedział i się do mnie zbliżył
- Przypomnij sobie, co powiedziałam Ci dzisiaj w szkole. - odpowiedziałam i odeszłam od chłopaka
- Ale Laura... - zaczął
- Pa pa Ross - powiedziałam i pokazałam, że ma już wychodzić
Rodzeństwo wyszło z naszego domu.
Vanessa od razu poszła do swojego i ja do swojego pokoju. Posprzątałam po dzisiejszej "zabawie", wzięłam piżamę i podreptałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i się przebrałam. Wyszłam z "pokoju czystości" i położyłam się na łóżku, w moim królestwie. Od razu zasnęłam.
Rano obudził mnie budzik. Van musiała mi go ustawić. Popatrzyłam na zegarek, była godzina 7. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągając taki komplet:
Z szafy wypadły mi stare zdjęcia z Ross'em. Wzięłam je do ręki i zaczęłam przeglądać. Nagle poczułam jak łzy napływają mi do oczu i spływają po policzkach.
Postanowiłam, że schowam te zdjęcia, gdzieś głęboko, bo gdy je widzę, jest mi źle. Zgodnie z postanowieniem, wzięłam zdjęcia i schowałam je do kartonu, który porządnie zamknęłam i włożyłam pod łóżko.
Kiedy to zrobiłam, wstałam z podłogi, na której siedziałam i poszłam do łazienki. "Ogarnęłam się" i wyszłam. Zeszłam na dół, zrobiłam sobie kanapkę i wyszłam do szkoły.
Kierowałam się w kierunku szkoły muzycznej. Jest to zwyczajne liceum, ale nazywa się muzycznym, ponieważ jest tu bardzo dużo lekcji muzyki. Po kilkunastu minutach drogi weszłam do środka. Poszłam pod klasę muzyczną, gdzie dziś mamy dwie pierwsze lekcje. Zadzwonił dzwonek.
Wszyscy weszliśmy do klasy. Nauczyciel stanął na środku sali i oznajmił:
- Postanowiłem, że jutrzejsze duety wykonacie przed całą szkołą.
Nagle w klasie zrobiło się głośno, wszyscy szeptali coś między sobą, byli podekscytowani. Jedynie ja byłam załamana, mam paniczny lęk przed sceną. Nie dam rady wystąpić przed całą szkołą.
Przez resztę wszystkich dzisiejszych lekcji, nie uważałam. Ciągle myślałam nad tym jutrzejszym występem. Przez to zamieszanie z Ross'em, zapomniałam o tym zadaniu.
Wreszcie dobiegł wyczekany koniec nauki na dziś. Wyszłam ze szkoły i zdecydowałem, że pójdę do parku, w którym uwielbiam przebywać.
Usiadłam na ławce i zaczęłam rozmyślać nad ostatnimi dniami. W pewnym momencie ktoś usiadł obok mnie. Był to...Ross.
- Hej, Laura. Widziałem, że byłaś załamana, jak pan od muzyki, powiedział że jutro występujemy przed całą szkołą. - powiedział i mnie przytulił
- Zostaw mnie, chcę być sama. - powiedziałam i przesunęłam się od brązowookiego
- Ej, przestań. A teraz mogę Ci coś powiedzieć? - spytał i ponownie się do mnie przysunął
- A musisz? - zapytałam
- Tak muszę. - odpowiedział Ross
- No to mów. - powiedziałam
- A więc...Przepraszam Cię za to, że musiałaś przeze mnie cierpieć. Zachowałem się jak skończony dupek, przepraszam. Uwierzyłem Cassidy, kiedy źle o Tobie mówiła. A potem namówiła mnie do tego, żebym z Tobą zerwał. Chciała też, żebym do niej wrócił, twierdziła że będzie mi z nią lepiej, ale ja nie chciałem już z nią być. Przepraszam Cię Laura.
- Ross...ja...ja Ci wybaczam. Tęskniłam za Tobą. - odpowiedziałam
- Ja za Tobą też, a nawet bardziej. - powiedział blondasek i zbliżył się do mnie
Złożył na mych ustach pocałunek, ja oczywiście go odwzajemniłam.
W końcu oderwaliśmy się od siebie.
- Ale Ross, to nie znaczy, że znów jesteśmy razem. - powiedziałam
- Czemu? - spytał i posmutniał
- Bo...bo musimy dać sobie jeszcze trochę czasu. Okej? - odpowiedziałam
- Okej. Ale wrócimy do siebie, prawda? - zapytał
- Nie wiem, na razie nie wiem. Teraz jesteśmy przyjaciółmi, zgoda?
- Och, zgoda. Lecz to nie znaczy, że przestanę Cię kochać. - powiedział brązowooki i ponownie się do mnie przybliżył
- Ross, przyjaciele się nie całują. - upomniałam blondyna
- No dobra, już dobra. A tak w ogóle to co z jutrzejszym występem, jak wystąpisz? - spytał
- Nie wiem, nie dam rady wystąpić. - odpowiedziałam
- Laura, dasz radę. Będę tam z Tobą, będzie dobrze, zobaczysz. - pocieszał mnie
- Masz rację, będzie dobrze. - odpowiedziałam i przytuliłam chłopaka


Hej! <3
Ross i Laura się pogodzili, cieszycie się? Piszcie! :)
Pewnie zauważyliście, że moje rozdziały są coraz to dłuższe. A więc pytam, wolicie jak rozdziały są dłuższe czy krótsze? Proszę piszcie, bo bardzo zależy mi na waszym zdaniu. :)
A w ogóle, jak Wam się podoba rozdział? 
Kolejny jutro, albo w piątak :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ :D
No i tradycyjnie (od jakiegoś czasu xD) piosenka (teledysk) :

~ Do napisania Marta ♥



poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 17


W nocy często się budziłam. Nie mogłam spać, cały czas myślałam o Ross'ie. On chyba dalej kocha Cassidy, on mnie tylko okłamywał, mówiąc, że uczucie którym ją darzył wygasło! Myślałam tak na tym wszystkim, nie rozumiałam jak mogłam mu tak łatwo uwierzyć!
Wybiła 7 : 00 rano, postanowiłam już wstawać, bo dzisiaj znów poniedziałek, czyli szkoła. Lubiłam chodzić do szkoły, jednak dziś nie miałam ochoty tam iść i widzieć Ross'a. Mimo wszystko nie miałam wyboru, szkoła to obowiązek, muszę tam chodzić. Nie chętnie wstałam z łóżka i podreptałam do szafy, wyjęłam z niej to :
Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Umyłam zęby, ubrałam się, nałożyłam lekki makijaż i wyprostowałam włosy. Wyszłam z "pokoju czystości", wzięłam mój szkolny plecak i zeszłam do kuchni, na śniadanie. W kuchni była Vanessa, szykowała naleśniki.
- Hej, siostrzyczko! - powiedziała, gdy mnie zobaczyła
- Cześć, robisz naleśniki? - spytałam
- Tak, naleśniki. Może chociaż trochę poprawią Ci humor - odpowiedziała i mnie przytuliła
- Van, jesteś fantastyczna. - stwierdziłam i mocniej przytuliłam siostrę
- Wiem, wiem. Ale już mnie puść, bo zaraz mnie udusisz. - odpowiedziała śmiejąc się
- O, sorry. - puściłam siostrę i zasiadłam do stołu
Ness podała pyszne danie. Zaczęłam pałaszować posiłek.
- Smakuje? - spytała
- Jeszcze pytasz, jasne że tak - odpowiedziałam
- To się cieszę.
Zaraz po tym, jak Vanessa to powiedziała, zadzwonił dzwonek do drzwi. Dziewczyna poszła otworzyć. Siedziałam w kuchni, więc nie widziałam kto przyszedł, ale za to doskonale wszystko słyszałam. Między moją siostrą, a jakimś gościem toczyła się rozmowa :
- Ross?! Czego, Ty tu szukasz?! Złamałeś Laurze serce, a teraz bezczelnie tu przychodzisz?! - krzyczała
- Przestałabyś jej bronić, co?! A teraz się przesuń, idę do Laury! - okrzyknął blondyn
- Nie przestanę jej bronić! Tak samo jak się nie przesunę, Laura nie chce z Tobą rozmawiać, więc lepiej już sobie idź. - powiedziała Vanessa i zamknęła drzwi.
Przyszła do kuchni, gdzie ja już kończyłam moje śniadanie. Podeszła do mnie i spytała :
- Poradzisz sobie w szkole? Ross tam będzie.
- Tak, poradzę sobie. A jeśli mowa o szkole, to muszę już iść, zaraz mam lekcje, a nie chcę się spóźnić - odparłam
- Ok, powodzenia.
- Pa. - odpowiedziałam i wyszłam z domu
Kierowałam się do liceum, w którym się uczę. Po 15 minutach drogi, dotarłam na miejsce. Niechętnie weszłam do środka. Podeszłam do mojej szafki, dałam tam plecak i wyjęłam zeszyty na lekcję matematyki, którą mamy dziś pierwszą. Poszłam pod salę matematyczną i zadzwonił dzwonek. Przełknęłam ślinę i weszłam do klasy. Zaraz za mną szedł...Ross. Usieliśmy do ławek i zaczęła się lekcja. Nie potrafiłam się skupić, cały czas czułam na sobie wzrok innych uczniów. Widocznie byli ciekawi tego, co zaszło między mną, a brązowookim. Każda inna lekcja, minęła w podobny sposób. Kiedy wszystkie zajęcia dobiegły wyczekanego końca, szybko udałam się ku wyjściu z budynku.
W pewnym momencie, ktoś złapał mnie za rękę. Był to nie kto inny, jak...Ross. Odwróciłam się, a on zbliżył się do mnie.
- Ross, nie! - krzyknęłam
- Ale Laura...- zaczął
- To co między nami było to przeszłość. To już nie powróci. - powiedziałam, a z mych oczu wypłynęły łzy
- Ale ja Cię nadal kocham. - powiedział chłopak
- Zastanów się! Najpierw mówisz, że mnie kochasz, potem, że nienawidzisz, a teraz znów kochasz?! Odczep się ode mnie, nie chcę Cię znać! - krzyknęłam i zapłakana odbiegłam od blondyna
Biegłam do mojego domu, nagle wpadłam na kogoś. Była to...Cassidy!
- Ohh...Laura, Ty płaczesz? - spytała
- Zostaw mnie! - krzyknęłam
- Nie podnoś na mnie głosu. To, że Rossy Cię zostawił to nie moja wina. - powiedziała
- Jesteś wredna! To nie Twoja, wina?! A niby kogo jak nie Twoja?! - wrzeszczałam
- Po pierwsze nie tym tonem moja panno. A po drugie, to że Rossy Cię zostawił to tylko i wyłącznie Twoja wina. - powiedziała
Nic nie odpowiedziałam, oddaliłam się od dziewczyny i znów biegłam do mojego domu.
Gdy tak biegłam, znów na kogoś wpadłam! Tym razem była to Rydel.
- Hej, Laura. Ty płaczesz? - spytała
- Tak, płaczę. Ty mówiłaś, że Ross się nie da Cassiy, a on wczoraj mnie tylko bezczelnie oskarżył o podsłuchiwanie i ze mną zerwał! - krzyknęłam
- Laura, spokojnie. Ale on z Tobą zerwał, czy Ty z nim? - dopytywała się Delly
- No...ja...z nim...zerwałam. - odparłam, co chwilę przerywając
- Ale Laura, dlaczego? - dalej się dopytywała
- Ty go bronisz?! Nie mam zamiaru Ci się z niczego tłumaczyć?! - krzyknęłam na przyjaciółkę i ponownie się rozpłakłam
- Nie, nie bronię go. I nie musisz mi się z niczego tłumaczyć. Przepraszam. - odparła Ryd
- Okej, nic się nie stało. A tak w ogóle to, gdzie idziesz? - spytałam
- A tak, tylko chciałam się przejść. - odpowiedziała
- Aha, idziesz do mnie? - zaproponowałam
- No, pewnie. - odpowiedziała blondynka
Udałyśmy się do mojego mieszkania. Weszłyśmy do środka. Kiedy Vanessa nas zobaczyła, od razu się przywitała z Rydel.Gdy już się przywitały, podjęłyśmy decyzję, że dzisiejszy dzień, spędzimy w trójkę. Poszłyśmy do mojego pokoju i postanowiłyśmy grać w butelkę. Wzięłam pustą butelkę po wodzie, usiadłyśmy w kółku i zakręciłam butelką. Wypadło na Delly.
- Pytanie, czy zadanie? - spytałam
- Emm..pytanie. - odpowiedziała po chwili namysłu
- Okej, to...podoba Ci się jakiś chłopak, jeśli tak to kto?
- Tak, trochę Ellington. Ale on jest z Kelly, więc nie mam u niego szans. - odpowiedziała
- Aww...Rydel wy musicie być razem, pasujecie do siebie. - powiedziałam razem z Ness
- Nie, nie wydaje mi się. A teraz grajmy dalej. - powiedziała Ryd
I tak, grałyśmy całe popołudnie. Świetnie się razem bawiłyśmy. Całkowicie zapomniałam o Ross'ie.


Hej! <3
I jak podoba Wam się? Piszcie :)
Rozdział miał być jutro, ale dzisiaj znalazłam czas i go napisałam :)
Kolejny w środę :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ :D
I piosenka :
~ Do napisania Marta ♥

środa, 24 lipca 2013

Rozdział 16


* Oczami Laury *

Wstałyśmy z ławki i postanowiłyśmy udać się do wesołego miasteczka. Po około 15 minutach drogi, znajdowałyśmy się przy wejściu. Kupiłyśmy bilety i zdecydowałyśmy się na jedną z kolejek górskich. Wsiadłyśmy do wagoniku i ruszyliśmy. Było strasznie, Delly cały czas krzyczała w niebo głosy! W końcu po 10 minutowych torturach, wyszłyśmy z wagonu. Podjęłyśmy decyzję, że teraz pójdziemy na coś łagodniejszego, czyli diabelski młyn. Mimo wszystko było strasznie, ponieważ kiedy byłyśmy na górze, koło się zatrzymało. Była chwilowa awaria. Na szczęście, gdy upłynęło trochę czasu, byłyśmy już na dole. Potem poszłyśmy do innych karuzeli, naprawdę świetnie się razem bawiłyśmy.
Kiedy wesołe miasteczko się już nam znudziło, udałyśmy się w kierunku lodziarni.
Przez tą zabawę z Rydel, całkowicie zapomniałam o Ross'ie. Jednak ktoś to zmienił, był to Riker :
- Hej! Wreszcie Was znaleźliśmy?! - odetchnął z ulgą Rik
- Jacy wy? I poco miałbyś nas szukać? - dopytywała się Ryd
- No, ja i Ross. Właśnie mój brat chce Ci coś powiedzieć Laura. - stwierdził Riker, a zza krzaków wyszedł Ross
- Dobra, to my Was zostawimy samych, prawda Rydel? - powiedział Riker i zwrócił się do blondynki
- Tak, my idziemy pa - odpowiedziała dziewczyna
Kiedy rodzeństwo już sobie poszło, zapanowała między nami niezręczna cisza. Mimo to nie zamierzałam jej przerywać, to przecież Ross powinien powiedzieć coś pierwszy. W końcu chłopak zaczął :
- Laura, ja...ja nie chciałem, żeby to tak wyglądało. Cassidy, ona...ona do mnie przyszła.
- To niczego nie tłumaczy! Słyszałam waszą rozmowę! Powiedziałeś, że chcesz do niej wrócić, a ze mną..., a ze mną....zerwać! - krzyknęłam, a do mych oczu napłynęły łzy
- To znaczy, że nas podsłuchiwałaś?! - spytał niemiłym głosem blondyn
- Ja...tak, podsłuchiwałam Was. Ale tylko dlatego, że musiałam! - krzyknęłam
- Chcesz mi powiedzieć, że musiałaś nas podsłuchiwać?! Żałosna jesteś! - odkrzyknął brązowooki
- Ja jestem żałosna?! Patrz na siebie! Nie wiem co się z Tobą stało! Jeszcze wczoraj świetnie się razem bawiliśmy na plaży, a dzisiaj nie umiemy się dogadać!
- Ty też się zmieniłaś! - zarzucił mi Ross
- Wiesz co?! Najlepiej będzie jak ze sobą zerwiemy! Nie będę z kimś, kto mnie cały czas oszukuje i jest dla mnie taki niemiły! - powiedziałam i się mocno rozpłakałam
- Dobrze, nie jesteśmy już razem. Pa - powiedział brązowooki i się oddalił
Nie mogłam w to uwierzyć. Ross jeszcze wczoraj był taki życzliwy, roześmiany i szczęśliwy, a dzisiaj coś w niego wstąpiło. Zrobił się taki niemiły, wstrętny i kłamliwy! Zapłakana postanowiłam zadzwonić do Rydel, żeby jej wszystko opowiedzieć. Szłam do mojego domu, próbowałam dodzwonić się do blondynki, ale nie odbierała. Zrezygnowana weszłam do mieszkania, Van siedziała w pokoju i oglądała telewizję. Kiedy mnie zobaczyła, zaczęła się dopytywać co się stało. Wszystko jej opowiedziałam.
- Laura, nie płacz. Ross to głupek! Nie wie co traci. - pocieszała mnie siostra
- Dzięki, jesteś fantastyczna, zawsze mnie umiesz podnieść na duchu. - powiedziałam i przytuliłam Ness
- Przecież od tego jest rodzeństwo. A teraz idź się połóż spać i nie myśl już o tym co się dzisiaj zdarzyło. - odpowiedziała Vanessa
- Okej, to dobranoc.
- Dobranoc. - odpowiedziała
 Poszłam do mojego pokoju. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Umyłam się i przebrałam w nocne ciuchy. Wyszłam z pokoju czystości i weszłam do mojego królestwa. Zgasiłam światło, położyłam się i zasnęłam, mając koszmary.


Wiem, wiem zabijecie mnie :) Rozdzieliłam Raurę :( Ale mam pewien pomysł co do naszej kochanej pary :) Mogę tylko powiedzieć, że oni do siebie jeszcze kiedyś wrócą :D
Następny rozdział we wtorek, bo od piątku nie ma mnie w domu, a jutro nie będę miała czasu napisać.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ :D
I piosenka :

~ Do napisania Marta :*

poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 15


Wstałam z łóżka i popatrzyłam na zegarek. Była 5 :15, więc spokojnie zdążę pożegnać się z rodzicami.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej to :
Wzięłam wybrane ubrania i poszłam do łazienki. Umyłam zęby, nałożyłam lekki makijaż, wyprostowałam włosy i ubrałam się. Wszystko zajęło mi 40 minut. Kiedy byłam już gotowa, zeszłam na dół. Przed domem stała taksówka. Tata pakował walizki do bagażnika, a mama żegnała się z Vanessą. Podeszłam do mojej rodzicielki i mocno ją przytuliłam.
- Będziemy za wami tęsknić! - powiedziałam
- My za wami też! - odpowiedział tata, wchodząc do domu
Jeszcze raz wszyscy się przytuliliśmy i pożegnaliśmy. Rodzice wsiedli do auta i ruszyli na lotnisko.
- Co dzisiaj będziesz robić? - spytała Ness, kiedy rodzice już pojechali
- Nie wiem, a Ty?
- Ja idę z dziewczynami na basen. - odpowiedziała mi siostra
- Aha, okej. Idziesz coś zjeść? - zaproponowałam
- Tak - odpowiedziała Van
Weszłyśmy do kuchni i postanowiłyśmy zrobić sobie płatki. Nasypałyśmy płatków do miski i zalałyśmy je mlekiem. Zjadłyśmy śniadanie i Vanessa poszła do swojego pokoju, a ja do swojego.
Gdy byłam już w moim pięknym królestwie, zadzwonił mój telefon.
Rozmowa telefoniczna : 
- Hallo, Rydel coś się stało? - spytałam odbierając komókę
- Nic nie mów, tylko przyjdź do nas, szybko! - rozkazała blondynka
- Okej, już idę, pa.
- Pa - odpowiedziała dziewczyna i się rozłączyła

Nie zwlekając, powiedziałam Van, że idę do Rydel i czym prędzej pobiegłam do domu Lynch'ów. Zapłukałam do drzwi, otworzył mi Riker :
- O hej, Laura. - przywitał się chłopak
- Hej, przyszłam do Delly, jest w domu? - spytałam
- Tak jest, u siebie - odpowiedział blondyn
- Dzięki - powiedziałam i poszłam do pokoju dziewczyny
Weszłam do różowego pokoju mojej przyjaciółki, która siedziała na swoim także różowym łóżku.
- Co się stało? - zapytałam
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko pociągła mnie do pokoju Ross'a. Była tam...Cassidy. Podeszłam do pokoju tak, żeby mnie nie zobaczyli, a ja spokojnie mogłam podsłuchać o czym mówią. Wiem, że tak nie można, ale to było pilne. Oni rozmawiali o mnie, a głównie o nas (Ross i Laura). Nie mogłam w to uwierzyć, z monologu zrozumiałam, że Ross chce wrócić do Cassidy, a ze mną...zerwać! Zapłakana, biegłam ku wyjściu z domu. Przed drzwiami złapał mnie Riker i spytał :
- Laura, co się stało?
Nic nie powiedziałam, odepchnęłam go na bok i pobiegłam do pobliskiego parku, aby wszystko na spokojnie przemyśleć.

* Oczami Rydel *

Kiedy zobaczyłam, że Laura wybiega z domu postanowiłam za nią pobiec. Po drodze wpadłam na Riker'a, szybko mu wszystko powiedziałam i kazałam iść do Ross'a, żeby mu przemówił do rozumu. Sama zajęłam się brunetką.
Dostrzegłam ją w parku, siedziała na ławce, pod drzewem i płakała. Podbiegłam do niej i usiadłam obok.
- Laura, nie płacz. Wiem, że Ross Cię zranił, ale on działa jak magnes na tą całą Cassidy. - powiedziałam
- Ale on powiedział..., że mnie nigdy nie zostawi..., że zawsze będzie ze mną! ...Powiedział, że nienawidzi Cassidy! - mówiła dziewczyna cały płacząc
- On mówi wiele rzeczy. Ale teraz się już nim nie przejmuj. To prawda Cass działa na mojego brata, lecz na pewno Ross się jej nie da! - pocieszałam przyjaciółkę
- Jesteś pewna? - spytała brunetka
- Tak, jestem pewna. - odpowiedziałam i przytuliłam Laurę
- Dziękuję, jesteś najlepszą przyjaciółką na całym świecie! - powiedziała
- Nie ma za co. A może dzisiejszy dzień spędzimy razem, dawno tego nie robiłyśmy. - zaproponowałam i puściłam dziewczynę
- Okej, zgadzam się. - odpowiedziała Laura



Hej! :*
Spodziewaliście się takiego zwrotu akcji? Piszcie :)
Pod ostatnim rozdziałem pojawiły się różne komentarze. Dziękuję wam za to, że większości z was podobają się te opowiadania. A tym którym się to nie podoba, mówię po prostu, że nie musicie tego czytać :) Przecież nie każdemu musi się wszystko podobać :)
A co do kolejnego rozdziału, to będzie w środę <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ :D
I piosenka :
~ Do napisania Marta :*